Szału nie było, czyli Polska Łotwa

Zawsze zadziwia mnie optymizm Smudy, jest jeszcze czas na poprawki, mówi. Nie sądziłam, że w ciągu 15 dni da się stworzyć prawdziwą drużynę.

Ktoś tu się naoglądał Karate Kid i innych filmów, w których dzieciak po kilkudniowym treningu wygrywa turniej, mimo połamanych kończyn. Rzeczywistość jest trochę bardziej brutalna, a 1:0 z Łotwą nie satysfakcjonuje chyba nikogo.

Piłkarska reprezentacja Polski przygotowuje się obecnie do Euro 2012 na zgrupowaniu w Austrii. Wczoraj biało-czerwoni, występujący w rezerwowym składzie, zmierzyli się z Łotwą. W tym meczu Polacy, lekko mówiąc, nie zachwycili.

Trener w spotkaniu z Łotwą miał możliwość przetestowania niektórych graczy i tak od pierwszej minuty okazję na pokazanie swoich piłkarskich umiejętności otrzymał Rafał Wolski, dla którego to był debiut w reprezentacji. Poza zawodnikiem Legii w wyjściowej jedenastce pojawili się tacy piłkarze, jak Boenisch czy Łukasz Fabiański. W ataku rywali straszyć miał Paweł Brożek. W składzie Łotyszy nie brakowało znajomych z polskiej ligi z Artiomem Rudnev na czele.
Rafał Wolski

Fot. Alicja Maciejewska

Król strzelców T-Mobile Ekstraklasy dał o sobie znać już w 2. minucie. Były już snajper Lecha uderzył z kilku metrów, lecz z dobrej strony pokazał się rezerwowy golkiper Arsenalu i wybronił ten i kilka późniejszych strzałów. W kolejnych minutach na boisku nic ciekawego się nie działo. Na początku drugiej połowy po podaniu Brożka niezłą szansę miał Grosicki, ale strzelił niecelnie. Brożka zastąpił rezerwowy Artur Sobiechm strzelec jedynej bramki. Wciąż w grze brakowało finezji, składnych i przemyślanych akcji. Podobnie jak w finale LM, gra trochę rozkręciła się po strzelonej bramce, biało-czerwoni ożywili się, ale nie zdołali strzelić więcej goli.

Mecz odbył się przy praktycznie pustych trybunach, dzięki czemu podobno można było usłyszeć jak Smuda ochrzania swoich piłkarzy, szczególnie Tomasza Jodłowcowa i Adriana Mierzejewskiego. Ponoć nawet Boenisch coś po polsku powiedział! (Ojgen plecy)

Ostatecznie podopieczni Smudy, po słabym spotkaniu, pokonali Łotwę 1:0. Nadzieją na przyszłość jest to, że Polacy w najsilniejszym składzie mają zagrać dopiero ze Słowacją. Oby było lepiej, bo mecz naprawdę nie powalił, dużo było strat, przekombinowanych akcji, z których nic nie wychodziło, niecelnych podań. Drużyna, a przynajmniej rezerwowi, po raz setny nie są ze sobą zgrani.

Co ważne, po tym spotkaniu Smuda musi się poważnie zastanowić czy takim zawodnikom jak Jodłowiec, Kucharczyk, czy Adam Matuszczyk rzeczywiście należy się miejsce w kadrze