Przegrałem dziś bardzo ciekawy kuponik za dużą jak na mnie kasę (liczba trzycyfrowa w Euro). Na kuponie były 4 mecze – 3 razy piłka i raz koszykówka. Trzy meczyki weszły spokojnie, niestety przyjechałem się na ostatnim – kończącym. Był to mecz FC Brugge w Pucharze Belgii. Ano właśnie – pucharze. Szczerze mówiąc, nie przyjrzałem się temu meczykowi, gdyż Brugge gram zazwyczaj w ciemno nieważne z kim gra (oczywiście na krajowym podwórku) i w zasadzie nigdy sie nie zawiodłem. Do dzisiaj – Brugge zremisowało 2:2 i zepsuło mój kupon. Przegrywali nawet w 70 minucie już 2:0, ale szybko odrobili w 4 minuty straty i … na tym skończył się mecz.
Jaki z tego wniosek? Należy dokładnie analizować każdy mecz i przede wszystkim – odpuszczać puchary krajowe, lub też grać w nich na niespodzianki. Czołowe zespoły odpuszczają zazwyczaj wtedy mecze i grają na pół gwizdka, lub też sprężają się tylko w jednym z dwóch meczy (jeśli taka jest formuła rozgrywania pucharu). Brugge pewnie w meczu rewanżowym wygra z 5:0, ale … to już za późno. Moje pieniążki trafiły do buka. Oby była to surowa nauczka dla mnie, a przy okazji i dla Was.



