Bajka o lisie farbowanym

Reprezentacja to lisów jedenaście. Wśród nich: lisy szczwane, liski – chytruski, lisy pola karnego i lisy farbowane. Wszystkim zarządza trener, przebiegły jak…lis.

Fot. Mike Baird, licencja: CC.
Fot. Mike Baird, licencja: CC.

Dominować muszą lisy polskie, pospolitymi dalej zwane, w rodzimych borach i lasach wychowane. Lecz w modzie ostatnio trend taki by lisa farbować, złapać, schwytać i w rodzimych barwach podziwiać. Zwyczaj to bardzo stary, do futbolu przez Włochów w 1934 roku zaadoptowany. Przez dekady całe polowania trwały. Lis di Stefano, legendą ochrzczony, w trzech reprezentacjach na ten przykład wystąpić zdołał. I w Polsce od lisów maści różnej zatrzęsła się głowa. Lis Ormianin, lis z Nigerii, lis brazylijski (bardzo modny w Europie), a także lisy francuskie i niemieckie na polską ziemię zawitały. Historia to jednak złożona bardzo, bo i lis farbowany kilka odmian posiada.

Rodzimi zoologowie, fachowcy wybitni, farbowane zwierza w następujące gatunki podzielili:

lis na polskiej ziemi mieszkający, w nadwiślańskim klubie grający, choć z innego kraju pochodzący np. lis Olisadebe
lis za młodu z kraju wywieziony, choć w naszej puszczy urodzony np. lis Polański
lis poza granicami żyjący, rodzimej mowy niekumający, choć od polskiego przodka pochodzący np. lis Obraniak

Problemów z lisami porobiło się co niemiara. Z początku sceptycznie Polacy do kolorowania ssaka podchodzili. Mówiono, że pospolite zwierza wystarczające kity mają. Zobaczywszy jednak jak świetne lisy , kategorii drugiej (Klose, Podolski, Trochowski), w niemieckich barwach furorę robią, zmienili swój ogląd na sprawę Polacy. Myśliwego wybitnego Chorążyka Macieja na stołek wepchali i wraz ze świtą na łowy wysłali. Przeczesał on lasy w kraju niejednym i rejestr lisów farbowanych, kategorii drugiej i trzeciej sporządził. W międzyczasie rozpisały się gazety na własną rękę łowy prowadzące, różnych lisów do kadry sugerując. Lisy włoskie, angielskie, a nawet amerykańskie wzięcie miały. A że niejedną lis do jamy dziurę miewa, zwierza co poniektóre, interes węsząc, same akces do gry w barwach naszych składały.

W rezultacie, Smuda Franciszek, stada przywódca niemały miał ambaras. Choć zapowiadał, że pospolitego lisa pod ochronę weźmie, na potęgę farbować zaczął. Nie wszystkie lisy wyłapać zdołał. Lis Kościelny, szczwane zwierzę, sidła minął i we francuskie wpadł posiadanie. Wtem odezwali się krzykacze, z których Tomaszewski Jan lamentować najgłośniej zaczął. Zreflektował się ów Jan, że farbowany to szkodnik powszechnie znany. Tyrady okrutne w mediach głosił, dwulicowość i obłudę reprezentantom zarzucając. Nieugiętym jednak Franciszek pozostał, w Machiavellim zaczytany, tak oto Janowi odpowiedział: