Szpakowski jak Giggs, Borek na czele

Komentatorzy sportowi są ważną częścią widowiska. Sprzedają emocje. Kto jest najlepszym handlarzem?

Nie istnieją obiektywne kryteria co do oceny pracy komentatorów. Niektórzy wolą „gęganie” i emfazę rodem z katalońskiego radia RAC1, inni zaś bezbarwnych komentatorów niemieckich, którzy potrafią nie odzywać się przez kilka minut.

Tak naprawdę chciałem napisać tekst o najsłabszych komentatorach, lecz zdałem sobie sprawę, że krytykowałbym ich z…zazdrości, bo wykonują jeden z najpiękniejszych (i najtrudniejszych) zawodów na świecie. Staram się nie kierować tak niskimi pobudkami, więc przedstawiam subiektywny ranking najlepszych komentatorów i ekspertów.

Wśród tych pierwszych finałowa piątka wygląda następująco:

  1. Grzegorz Kalinowski (nSport) – ze swojej słabostki, jaką jest niepoprawne wymawianie głoski „r”, uczynił zaletę. Jest charakterystyczny. Jako były nauczyciel historii, umiejętnie wplata wątki z przeszłości w swój komentarz. To nie nudziarstwo – to sztuka.

  2. Dariusz Szpakowski (TVP) mecz repry bez niego to jak Klan bez Ryśka…Nie! Dość mam tych porównań, będących „na czasie”. Powiedziałbym, że to jak Manchester United bez Ryana Giggsa – wszyscy wiedzą, że koniec się zbliża, ale ciężko wyobrazić sobie jedno bez drugiego. I nieważne ile gaf Szpakowski popełni, ile nazwisk przeinaczy. Jest ikoną komentatorki. W czym tkwi tajemnica jego sukcesu? Znajomy kibic reprezentacji Polski, podróżujący na mecze koleją, opowiadał mi, że Pan Darek lubi sobie przed meczem wypić piwko, albo dwa w pociągowym warsie.

  3. Tomasz Smokowski (Canal+) – właściwy człowiek na właściwym miejscu. Może nie okazuje tak wielu emocji w swoim komentarzu, ale jest w nim autentyczny. No i analiza gry- zawsze trafna. Chyba najbardziej obiektywny z grona komentatorów. Duża klasa.

  4. Andrzej Twarowski i Rafał Nahorny (Canal+) – duet, który postawił na poczucie humoru i wygrał, zgarniając całą pulę. Komentarz lekki, idealny na sobotnie południa gdy wybiegają na boiska piłkarze z Premiership. Panowie „rozwalają” wymyślonymi na poczekaniu powiedzonkami, niebanalnymi metaforami i porównaniami. „To Szczęsny w tym meczu odebrał poród”, „Micah Richards to taki pociąg ekspresowy z Rzeszowa do Kołobrzegu”. I na twarzach mimowolnie pojawia się uśmiech. Idealnie się uzupełniają.

  5. Mateusz Borek (najlepiej w parze z Romanem Kołtoniem; obaj Polsat Sport) – niby „skóra, fura i komóra”, żel we włosach, ale też i duża klasa. Jeżeli mówimy o sprzedawaniu emocji, to Borek jest w tym najlepszy. Słychać, że kocha piłkę. Na pewno przez kilka ostatnich lat dojrzał i może pewnym krokiem zmierzać do miejsca, w którym dziś jest Szpakowski – do bycia ikoną komentatorki. Poza tym, nikt nie ma tyle wieści z kuluarów co Borek. Pan Roman dobrze go uzupełnia, sprowadzając czasem popularnego Matiego na ziemię.

Obok komentatorów zasiadają eksperci. To oni, jakby to powiedział Smuda, wiedzą jak pachną skarpetki w szatni. Kto się wyróżnia?

  1. Maciej Murawski – jako o piłkarzu, można mówić o nim różnie, ale Bundesligę komentuje naprawdę nieźle. Widać to najlepiej, gdy zestawi się go z Tomaszem Hajto. Gianni showmanem jest, ale co mecz opowiadał te same historie… O wypowiedzi Grosskreutza, który oddałby syna do bidula za kibicowanie Schalke, o Kehlu, który był „złotym dzieckiem” niemieckiej piłki, o piłkarskim abecadle. Murawski jest na bieżąco i zawsze coś nowego do komentarza dorzuci. Język też nienaganny, w końcu jest po studiach.

  2. Andrzej Strejlau – człowiek, którego nazwałbym „pozytywnym ekspertem”, bo Pan Andrzej potrafi cieszyć z małych rzeczy. Zwód „na zamach”, przerzut na 30 m, który powinien być standardem, zawsze ocenia w kategoriach świetnego zagrania. Przy ogólnokrajowej tendencji do narzekania, jest pięknym wyjątkiem. A i o historii futbolu zawsze mówi ciekawie.

  3. Andrzej Juskowiak – może jest najmniej charakterystyczny z tego grona, ale w tym jego siła. Jest wysublimowany w komentarzu, nienachalany. Mówi na temat i w momentach, w których powinien.

  4. Zbigniew Boniek – mecze komentuje rzadko, tylko przy szczególnych okazjach, ale na Zibiego czekać warto. On kocha media, a one kochają jego. Wśród polskich piłkarzy z jego generacji to rzadkość. Umiejętność wyniesiona pewnie z Zachodu. Na stanowisku komentatorskim wyluzowany i co u Pana Bońka najważniejsze – jest mistrzem puenty. Tekst rzucony do Laty po wyborach w PZPN-ie: „Masz rower Grzesiu, więc pedałuj!”

  5. Kazimierz Węgrzyn – nikt lepiej nie oceni polskiej ligi niż Pan Kazimierz, w końcu rozegrał w niej 328 spotkań. Świetny głos. Komentarz pełen emocji. Jest idealnym dowodem na to, że to co komentujesz, jest mniej ważne, o tego w jaki sposób to robisz. Dzięki niemu nawet mecz Podbeskidzia z Cracovią staje się ciekawy. Pal licho skłonność do nadużywania słowa „fajne”. Węgrzyn jest zawsze mile widziany (a raczej słyszany) w moim domu. Szymkowiak pewnie powiedziałby „szacuneczek”.

Jak na wstępie zaznaczyłem – to tylko moje spostrzeżenia. Na pewno macie innych ulubieńców. Podzielcie się swoimi typami w komentarzach.