Multiliga Mistrzów

Już dawno w Lidze Mistrzów nie było takiej sytuacji by w ćwierćfinale rywalizowało 8 drużyn z aż 7 krajów. Czyżby piłkarska Europa przeżywała zmierzch dominacji wielkich potęg wśród nacji?

Ostatni raz w Lidze Mistrzów z takim przejawem multikulturowości

mieliśmy do czynienia w sezonie 1996/1997. Ale wtedy rozgrywki Champions League obowiązywały inne zasady. Rzeczony sezon był etapem przejściowym – dwa lata wcześniej LM została powiększona do 16 drużyn, a rok później dodano kolejnych osiem miejsc dla następnych zespołów. W ćwierćfinałach rozegranych w marcu 1997 roku wzięły udział kluby z ośmiu państw, ponieważ wtedy w Lidze Mistrzów w ogóle więcej niż jednego przedstawiciela miały wyłącznie Włochy (i to tylko dlatego, że Juventus Turyn bronił trofeum)! System eliminacji do tych elitarnych rozgrywek ewoluował z czasem do obecnego 32-zespołowego składu tylko po to, by zapewnić w nich miejsce dla najbogatszych. Skutecznie dewaluując nazwę turnieju, który z założenia miał służyć promocji lokalnych mistrzów, a zaczął być komercyjnym przedsięwzięciem dla drugich, trzecich, a nawet czwartych drużyn z krajów, w których waluta miała korzystniejszy przelicznik w stosunku do dolara.

15 lat temu w ¼ finału Ligi Mistrzów rywalizowały: Borussia Dortmund (zwycięzca), Juventus Turyn (finalista), Manchester United, Ajax Amsterdam (półfinaliści), AJ Auxerre, Atlético Madryt, FC Porto i Rosenborg Trondheim. Kolejne odsłony LM nie charakteryzowały się podobną różnorodnością. Rok później zespołów reprezentujących różne kraje było sześć (trzech przedstawicieli w ćwierćfinale mieli Niemcy: Borussię, Bayern Monachium oraz Bayer Leverkusen). Podział miejsc w tych rozgrywkach został utrudniony przez kolejną rewolucję systemową, która nie tylko zwiększała liczbę zespołów uczestniczących w rozgrywkach, ale także wprowadzała rankingi krajów UEFA. Od tamtej pory w Lidze Mistrzów nie występują wyłącznie drużyny, który sezon wcześniej sięgnęły po „majstra” w swojej lidze i ewentualnie triumfator Champions League. Do rozgrywek dopuszczono kluby z dalszych miejsc w Anglii, Niemczech, Włoszech – zaczęły się liczyć punkty jakie zdobywa liga w europejskich pucharach, ergo zaczęły się liczyć tylko bogate zespoły.

Rok temu, w sezonie 2010/2011 w fazie grupowej Ligi Mistrzów oglądaliśmy zespoły z 18 krajów, gdzie obok potentatów znalazło się miejsce dla reprezentantów Ukrainy, Danii, Szkocji, Rumunii, Serbii, a nawet Słowacji. Jednak niespodzianką ćwierćfinału mógł być jedynie fakt, że do tej fazy dotarli Ukraińcy z Szachtara Donieck, resztę miejsc obsadzili bowiem Hiszpanie, Anglicy, Włosi i Niemcy. Z rewolucji wprowadzonej w sezonie 2009/2010 przez Michela Platiniego, która miała dać trochę różnorodności niewiele wyszło. Dalej najważniejsze były przychody z praw do transmisji, które podświetlały bilans rozliczeniowy UEFA na zielono gdy w głównej fazie drabinki turniejowej znajdowały się zespoły znane i bogate.

Dzisiaj rozlosowane zostały pary ćwierćfinałowe najbardziej zróżnicowanych od lat rozgrywek LM. Czy to oznacza, że zmiany, które naprzeciw grupie najbogatszych klubów skupionych wokół G-14 wprowadził Platini zaczynają przynosić efekty? Chyba nie… Poza pierwszą szóstką najbogatszych krajów mamy obecnie tylko przedstawiciela Cypru (APOEL Nikozja), reszta to nadal zespoły z potężnymi zasobami finansowymi, które powiększone zostaną dodatkowo po tym sezonie. Podobnie wysokie będą współczynniki tych krajów w rankingach UEFA – w pierwszej szóstce nie zmieni się nic.

W następnym sezonie po tegorocznych porażkach otrząsną się zespoły angielskie. Włosi także wezmą się w garść, między innymi dzięki odbudowywanej potędze Juventusu Turyn. Hiszpanie nadal będą mieli dwóch potentatów, dla których wynik gorszy niż triumf w LM będzie porażką. A Niemcy będą mieli nadzieję przynajmniej na dwa zespoły w ¼. W następnym sezonie Champions League do ćwierćfinału awansują znowu drużyny z maksymalnie pięciu krajów, wszystko wróci do normy i wszyscy kibice będą zadowoleni z wielkich pojedynków MU, Barcelony, Milanu i Realu. Wszyscy zapomną o najbardziej zróżnicowanych ćwierćfinałach, w których uczestniczył Mistrz Cypru. Wszyscy będą się cieszyć.