Każdy orze jak może

Czas dołączyć do panujących trendów i napisać coś o zbliżającym się EURO. Zacznę jednak pokrętnie, powiedziałabym nawet przekrętnie. Bo czym bliżej do czerwca, tym więcej kombinacji, szachrajstw, machlojek, przekrętów po prostu.

Od czego tu zacząć? Może od allegro, na którym można kupić nawet kartkę, którą trzymał Michel Platini, gdy ogłaszał organizatora EURO. Z pewnością jest to oryginał! Niewątpliwie autentyczne są też figurki Slavko i Slavka, które ostatnio znaleźli Łódzcy policjanci. Łączną wartość towaru oszacowano na ponad 500 zł, a 64-letnia właścicielka tłumaczyła, że nie zdawała sobie sprawy z nielegalności sprzedawania figurek. Swoją drogą, jeżeli już podrabiać, to chociaż dobrze, a te figurki Slavko/a średnio przypominają. Są trochę gorszą wersją, może chociaż tańszą?

Z kolei mazowieckim celnikom udało się zatrzymać nielegalną przesyłkę, która zawierała 1000 sztuk podrobionych medali na EURO. Sfabrykowane medale zostały nadane, zaskakująco, z Chin, a adresatem była polska firma, która zleciła wyprodukowanie ich, w celu ich dalszej odsprzedaży. Po co? Może prezes by kupił po taniości. A może w ramach pocieszenia dla smutnych przegranych zawodników. Zagadka

Na zysk szykują się także taksówkarze, albo w zasadzie kierowcy podający się za bycie takowymi. Ponoć w Gdańsku szykuje się duża liczba osób, które zamierzają podwozić obcokrajowców, za niewielką odległość pobierając kilkukrotnie większe sumy. W efekcie klient zamiast 50 zł może zapłacić nawet 200 zł, albo raczej 40 euro.

Nie zapominajmy oczywiście o wszystkich życzliwych osobach, które pragną wynajmować swoje mieszkania za bajońskie sumy. Jedna noc w popeerelowskim mieszkaniu za 500 zł., tylko w czasie EURO.

Na czym nam jednak najbardziej zależy? Żeby mecz obejrzeć osobiście. To niestety też okazało łatwym zarobkiem dla oszustów. Wysyłają oni maile do kibiców z tekstem o przyznaniu biletu, niektórzy nawet dzwonią i po angielsku informują o wygraniu wejściówki. Przy okazji podają numer konta, na który należy wpłacić pieniądze za bilet, a szczęśliwi kibice futbolu płacą, a potem płaczą.

Jednak nie tylko u nas dzieją się takie rzeczy, nie tylko my mamy naturę kombinatora. U naszych sąsiadów to jeszcze grubsza afera. Ukraińska opozycja uznaje Euro 2012 za jeden z najbardziej korupcyjnych projektów niepodległej Ukrainy.

Deputowany Bloku Julii Tymoszenko i minister sportu Ostap Semerak twierdzi , że koszty przygotowania Euro 2012, były kilkukrotnie zwiększane, a to za sprawą łapówek. Wpisanie obiektu na listę potrzebnych do Euro 2012 pozwalało na zastosowanie powszechnej tam procedury przetargu z jednym uczestnikiem. Podobno łapówka za zwycięstwo dochodziła nawet do 50 % wartości inwestycji. Stąd też wzrastający koszt przygotowań do Mistrzostw. Dodatkowo ciekawym przypadkiem, były drewniane ławki zakupione dla charkowskiego metra, z których każda kosztuje tyle, co najtańszy samochód.

To ja chyba jednak wolę naszych szachrajów handlujących podrobionymi gadżetami prosto z Chin!