Drogie zwycięstwo Chelsea w Lidze Mistrzów

Po prawie dekadzie rządów cara Romana, futbolowa inwestycja w Londynie wreszcie się zwróciła. Rosyjski oligarcha wyłożył ponad 2 miliardy funtów po to, by Chelsea sięgnęła po zwycięstwo w Lidze Mistrzów.

Przez londyńskie Fulham (dzielnicę, nie klub) przepłynęła rzeka pieniędzy szerokości Tamizy i głębokości naftowych odwiertów Gazpromu. Wszystko przez 9 lat z inicjatywy Romana Abramowicza i w jednym celu – uczynienia z Chelsea F.C. najlepszego klubu Starego Kontynentu, a i pewnie świata też. Dzisiaj marzenia rosyjskiego cara się spełniają – The Blues sięgnęli po zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Na przekór wszystkim, z ogromnym trudem i nakładem tytanicznej pracy. Tym bardziej Romanowa korona lśni jeszcze bardziej.

Nazywanie piłkarzy Bayernu Monachium frajerami, to zbytnie uproszczenie przyjęte przez część dzisiejszych komentatorów. Tryumf Chelsea w Lidze Mistrzów, to przecież nie tylko nieporadność Robbena i słupek Schweinsteigera – to przede wszystkim platynowa ściana niebieskiej defensywy i wyżyny umiejętności poszczególnych piłkarzy.

Zwycięstwo Chelsea w Champions League to w pełni zasłużona spłata inwestycji Abramowicza, który zdecydował się ściągnąć na Stamford Bridge bohaterów wczorajszego spektaklu. W końcowym rozrachunku, 7 milionów funtów to grosze, które przyszło Rosjaninowi zapłacić za Petra Čecha i jego fenomenalne interwencje przy karnych Robbena, Olicia i Schweiniego (plus groźny strzał Chorwata w dogrywce). Drobnymi z portmonetki wydają się być pieniądze wydane na Ashley’a Cole’a (5 milionów funtów), który rozegrał wczoraj chyba najlepszy mecz w życiu przyjmując na ciało niejeden strzał monachijczyków. Nawet pieniądze zainwestowane w bezbłędnych wczoraj Bosingwę i Johna Obi Mikela (kolejno: ok. 20 i 18 milionów funtów) to dzisiaj dla Romana wydatki, z których my cieszymy się jak po wykupieniu własnościowego mieszkania.

Wreszcie najjaśniejszy brylant w kolekcji Abramowicza, to niezawodny Didier Drogba – najlepsza klatka piersiowa, prawa noga i przede wszystkim głowa dzisiejszej Europy. Cena za ten komplet to 24 miliony funtów wydanych w 2004 roku. Po sezonie Chelsea ma nie zarobić na nim nic – Iworyjczyk jednak w pełni spłacił zainwestowane w niego szterlingi jednym celnym kopnięciem.

Łączny bilans wydatków Abramowicza to ponad 2 miliardy funtów. Łączny bilans zysków to: trzy tytuły Mistrza Anglii, cztery Puchary Anglii, dwa Puchary Ligii Angielskiej, dwie Tarcze Wspólnoty i najświeższe zwycięstwo Chelsea w Lidze Mistrzów.

Bilans łączny – jak najbardziej na plus. Stronę ponoszonych kosztów można już powoli balansować. Na początek można dać szansę Roberto Di Matteo. Bo po co wydawać pieniądze na droższego trenera, gdy ten spod ręki się spisał? The Blues nie nawiąże już raczej do maszynki od wygrywania ze stemplem The Special One – warto pozostać przy skutecznej ścianie The Only One. Jedynego, który potrafił forsę Abramowicza przekuć w zwycięstwo Chelsea w Lidze Mistrzów.
Zobacz także:
Równi i równiejsi
Wligęmistrzówwstąpienie?
Na zielonej łące
Chelsea FC, Liga Mistrzow, Roman Abramowicz